W ostatnim okresie nasza mała Mela miała bardzo napięty terminarz w zerówce. Najpierw występ z okazji „Kogucika”. Nazwa nieco tajemnicza, ale chodziło głównie o to, by przed Wielkanocą dzieciaki mogły zaprezentować krótkie przedstawienie przy widowni złożonej z rodzin i znajomych. Mela – do szkoły najczęściej dociera hulajnogą – w owym „Koguciku” miała rolę „Baranka”. Wierszyk opanowała bez kłopotów, z publicznym występem też nie miała problemów. Udało się. Babcia, która oglądała je występ była zadowolona. Nazajutrz brała udział w szkolnym konkursie recytatorskim. „Paw i pawiczka” – wierszyk zgrabny i krótki dał Meli wyróżnienie. Najważniejsze, że sama chciała się go nauczyć i wystąpić.
A teraz mamy trochę wolnego. Wiadomo – zbliżają się Święta. Odpoczywamy, dużo czasu spędzamy na podwórku, choć pogoda taka sobie. Ale podobno nie ma złej aury – są tylko nieodpowiednio ubrane osoby.
Adam, tata w SOS Wiosce Dziecięcej w Karlinie

Konkursy dla maluchów
Codzienna rutyna
U nas nic ciekawego. Dni podobne do siebie i ekscytujące jak mżawka w Kołobrzegu. Szkoła, zabawa, obowiązki, czas wolny. I tak na okrągło…
Jedynym przerywnikiem w tej rutynie był nagrodowy wyjazd Krystian na szkolną wycieczkę – za wysoką frekwencję. Krystian pojechał do Międzyzdrojów i Wolińskiego Parku Narodowego. Przyjechał pełen wrażeń i z pełnym żołądkiem. Jednym słowem było OK.
A my, czyli dorośli, w wolnych chwilach chodzimy na tak zwane łono natury. Najczęściej z psem do lasu, nad rzekę. Jest bardzo urokliwie. Cisza, spokój. Czasami pojawią się w oddali dziki lub sarny. Życie budzi się po zimowej przerwie.
Sportowy weekend
Ostatnie dni upłynęły pod znakiem sportowych zmagań i wyzwań. Jako pierwsi swoje możliwości zaprezentowali chłopcy – Krystian i Adrian. W sobotę rano wyjechali do Świdwina na halowy turniej piłkarski z kolegami z Wioski. Pożegnałem ich żartobliwym zawołaniem – Bez wygranej nie wracajcie do domu.
Popołudniem chłopcy wrócili – z katastrofalnym bilansem. Przegrali wszystkie mecze, zdobywając w całym turnieju zaledwie jedną bramkę. Cóż, będą musieli więcej potrenować. Były jednak i miłe akcenty – dostali nagrodę dla najsymaptyczniej ekipy turnieju. To na osłodę.
Nazajutrz w szranki stanęliśmy my, czyli dorośli. Pojechaliśmy do Kołobrzegu na kolejny już Bieg Zaślubin. Do pokonania 15 km i ponad 700 biegaczy. Pogoda dopisała, forma trochę mniej, ale do mety dotarliśmy (jedno trochę wcześniej, drugie trochę później). W klasyfikachji małżeństw zajęliśmy 20 miejsce. Powtórzę się – cóż, będziemy musieli więcej potrenować ![]()
Adam, tata w SOS Wiosce Dziecięj w Karlinie

Nauka liczenia
Mela to już zaprawiony w edukacyjnej rzeczywistości „zerówkowicz”. Poznaje literki, cyferki, uczy się wierszyków, rozpoznawania kolorów, kształtów i tego wszystkiego, co szkoła proponuje dzieciom w jej wieku. Oczywiście utrwala też nabywaną wiedzę w domu. Mela najbardziej lubi układać puzzle. I robi to naprawdę bardzo sprawnie. Ponadto bardzo chętnie skacze w klasy – na specjalnej macie – wykrzykując głośno pola z cyframi, na których właśnie stanęła. Nauka nie przebiega jednak bezproblemowo, bo w klasy lubi też pobawić się nasz labiszon – Talar. Nic nam jednak nie wiadomo, by wyszczekiwał poznane wcześniej cyfry…
Adam, tata w SOS Wiosce Dziecięcej w Karlinie

Obudzone talenty
Pisałem już kiedyś, że nasze dzieciaki biorą udział w różnych zajęciach – oferowanych przez środowisko lokalne, jak i Wioskę. Trójka najbardziej aktywnych – Dagmara, Marta i Mela – szczególnie angażuje się w zajęcia plastyczne, które co sobota odbywają się na terenie naszej Wioski. I widać efekty ich pracy, talentu i wyobraźni. Ostatnio dziewczyny tworzyły własne obrazy. Wszystkie namalowały pięknie: Dagmara wykonała portret, Marta – pejzaż, a Mela – abstrakcję. Poniżej efekty ich talentu…
Adam, tata w SOS Wiosce Dziecięcej w Karlinie



Sobotnie zakupy
Dorota nagle zdecydowała – biorę Krystiana oraz Dagmarę i jadę z nimi do Koszalina. Na zakupy, ma się rozumieć. Dzieciaki rosną jak na drożdżach, więc co jakiś czas trzeba uzupełniać ich garderobę. I teraz, zdaniem Doroty, nadszedł taki właśnie czas. Ekipa ruszyła więc po obiedzie do centrum handlowego. Krystian, jak to facet, początkowo był niezbyt pozytywnie nastawiony do zakupów, ale perspektywa wizyty w popularnej sieciowej jadłodajni szybko przekonała go do wyprawy… Zakupy, jak to zazwyczaj bywa, nieco się przeciągnęły. Ale Dagmara dostała jakieś nowe ciuchy i przyjechała rozpromieniona. Krystian wrócił w nowych butach. Pozostali, którzy popołudnie spędzili ze mną w domu (przygotowując litry budyniu waniliowego) też nie narzekali, bo coś im tam wpadło z koszalińskiej eskapady.
Adam, tata w SOS Wiosce Dziecięcej w Karlinie

Mecz wyjazdowy
Euro 2012 coraz bliżej. Pewnie aby poczuć bardziej atmosferę zbliżających się mistrzostw, wyróżnieni chłopcy z naszej Wioski (w tym moi – Adrian i Krystian) wraz z pedagogiem i dyrektorem, pojechali do Gdańska na ligowy mecz, w którym Lechia przegrała z Wisłą Kraków 0:2. Jednak chyba nie wynik był w tym przypadku najważniejszy, ale sam fakt wyjazdu na atrakcyjną wycieczkę i możliwość zobaczenia nowoczesnego stadionu w Gdańsku.
Chłopcy wrócili do domu późno w nocy – zmęczeni, ale bardzo zadowoleni. Nazajutrz opowiadali, jak przyjemnie spędzili czas, jaki fajny obiekt widzieli, no i w ogóle, że było super.
Teraz czekamy na wyczyny naszej narodowej reprezentacji. A zanim będziemy się emocjonować futbolowymi zmaganiami, oglądamy na Wioskowym boisku potyczki naszych chłopaków, którzy chcą iść w ślady Messiego…
Adam, tata w SOS Wiosce Dziecięcej w Karlinie

Sezon wiosenny – otwarty
Doczekaliśmy się! W końcu słońce na dobre wyszło zza chmur, zrobiło się cieplej i jakoś tak przytulniej, jaśniej. Od razu też nasze dzieciaki ruszyły na podwórko – obowiązkowo bez kurtek, szalików i czapek. Jednocześnie przez całą sobotę „truły”, by naprawić im rowery po ubiegłosezonowych szaleństwach. Najpierw zaproponowałem im rolki – jako temat zastępczy i tymczasowy – i chwyciłem za skrzynkę z narzędziami. Dorota dzielnie asystowała – zrobiła aromatyczną kawę i ponaglała, bym szybciej uporał się z robotą, bo dzieciaki czekają. Po chyba trzech godzinach pracy, sześć rowerów stało ustawionych równiutko przed naszym domem. Dzieciaki pojechały pierwszy w tym roku „tour”. Widać było, że bardzo chciały już się pościgac się… A po przejażdżkach – a jakże – bardzo zgłodniały. Kolejne dwie godziny staliśmy więc w kuchni. Wcześniej obiecaliśmy frytki, więc nie było odwrotu.
Dzień był zatem dosyć pracowity, ale sezon wiosenny uważamy za otwarty.
Adam, tata w SOS Wiosce Dziecięcej w Karlinie

Efekty nauki
Mogę śmiało przyznać – jesteśmy bardzo zadowoleni. Zadowoleni z tego, jak pracują nasze dzieciaki. Kilka dni temu w Wiosce odbyło się podsumowanie pierwszego semestru. Cała społeczność wioskowa zebrała się na auli, by posłuchać o efektach pracy w pierwszych miesiącach roku szkolnego. Nie wszystkie nasze pociechy szły z wielką chęcią na to spotkanie, ale wszystkie wracały ze śmiechem na ustach. Cała nasza gromadka – poza Melą, która dopiero terminuje w zerówce – otrzymała bowiem dyplomy i gratulacje. Część za bardzo dobre i dobre wyniki w nauce, inni za pracowitość i zaanagażowanie, a jeszcze inni za 100-procentową frekwencję w szkole.
I o to chodzi – by solidnie pracować, mając jednocześnie świadomość, że w danej sytuacji zrobiło się wszystko, co można było zrobić. Wtedy człowiek odczuwa satysfakcję. Czego życzymy polskim piłkarzom kilka godzin przed starciem z Portugalią…
Taniec karnawałowy
W ostatnią sobotę karnawału pojechaliśmy do Białogardu. Adrian i Krystian zostali z naszą ciocią, a reszta wybrała się na galowy występ taneczny, w którym brały udział Marta, Mela i Gosia. Dziewczyny od kilkunastu tygodniu intensywnie uczestniczą w zajęciach tanecznych i teraz właśnie przyszła pora, by szerszej publiczności zaprezentować, wraz z kolegami i koleżankami, swoje umiejętności.
Najpierw w licznej grupie tańczyły Marta i Gosia. Publice podobał się zwłaszcza taniec „western”. Wyszło równo i w rytmie. A o to chyba chodzi. Potem w tany ruszyła Mela. U sześciolatkow trudno jeszcze o synchronizację, ale pokaz miał swój niezaprzeczalny urok.
My cieszymy się, że dziewczyny dobrze się bawiły (co utrwalała fotograficznie i operatorsko Dagmara). Zadowoleni byli też goście, czyli głównie rodzice i dziadkowie tancerzy, a także nauczyciele tańca. Na koniec nasze tancerki otrzymały dyplomy, a od nas po czekoladzie. Dziewczyny obiecały też, że kolejny występ – zaplanowany w czerwcu – będzie jeszcze bardziej efektowny.
Adam, tata w SOS Wiosce Dziecięcej w Karlinie



