Archive for 29 lutego 2012

Efekty nauki

Mogę śmiało przyznać – jesteśmy bardzo zadowoleni. Zadowoleni z tego, jak pracują nasze dzieciaki. Kilka dni temu w Wiosce odbyło się podsumowanie pierwszego semestru. Cała społeczność wioskowa zebrała się na auli, by posłuchać o efektach pracy w pierwszych miesiącach roku szkolnego. Nie wszystkie nasze pociechy szły z wielką chęcią na to spotkanie, ale wszystkie wracały ze śmiechem na ustach. Cała nasza gromadka – poza Melą, która dopiero terminuje w zerówce – otrzymała bowiem dyplomy i gratulacje. Część za bardzo dobre i dobre wyniki w nauce, inni za pracowitość i zaanagażowanie, a jeszcze inni za 100-procentową frekwencję w szkole.
I o to chodzi – by solidnie pracować, mając jednocześnie świadomość, że w danej sytuacji zrobiło się wszystko, co można było zrobić. Wtedy człowiek odczuwa satysfakcję. Czego życzymy polskim piłkarzom kilka godzin przed starciem z Portugalią…

Adam, tata w SOS Wiosce Dziecięcej w Karlinie

Taniec karnawałowy

W ostatnią sobotę karnawału pojechaliśmy do Białogardu. Adrian i Krystian zostali z naszą ciocią, a reszta wybrała się na galowy występ taneczny, w którym brały udział Marta, Mela i Gosia. Dziewczyny od kilkunastu tygodniu intensywnie uczestniczą w zajęciach tanecznych i teraz właśnie przyszła pora, by szerszej publiczności zaprezentować, wraz z kolegami i koleżankami, swoje umiejętności.
Najpierw w licznej grupie tańczyły Marta i Gosia. Publice podobał się zwłaszcza taniec „western”. Wyszło równo i w rytmie. A o to chyba chodzi. Potem w tany ruszyła Mela. U sześciolatkow trudno jeszcze o synchronizację, ale pokaz miał swój niezaprzeczalny urok.
My cieszymy się, że dziewczyny dobrze się bawiły (co utrwalała fotograficznie i operatorsko Dagmara). Zadowoleni byli też goście, czyli głównie rodzice i dziadkowie tancerzy, a także nauczyciele tańca. Na koniec nasze tancerki otrzymały dyplomy, a od nas po czekoladzie. Dziewczyny obiecały też, że kolejny występ – zaplanowany w czerwcu – będzie jeszcze bardziej efektowny.
Adam, tata w SOS Wiosce Dziecięcej w Karlinie

Baaardzo tłusty czwartek

Tradycji stało się zadość. Tłusty czwartek w naszym domu rozpoczął się już dwa dni wcześniej. Ciocia Edyta, nasza asystentka, postanowiła przygotować faworki zwane też chrustami. Szybko się uwinęła, przygotowując gigantyczne ilości słodkości. „Towaru” było naprawdę dużo – ostatnie faworki zostały zjedzone w środę, przez Dorotę, która lubi przegryźć coś do popołudniowej kawy. Ostatnie chrusty widać na załączonym zdjęciu…
A w czwartek od rana zajadaliśmy się pączkami. Tutaj muszę nieskromnie przyznać, że podniosłem średnią krajową, która podobno wynosi 2,5 pączka na twarz. Zjadłem sześć sztuk, dzieciaki też nie próżnowały, chociaż do mojego wyniku się chyba nie zbliżyły. Na szczęście nikt się nie pochorował, a tradycja przetrwała w narodzie…
Adam, tata w SOS Wiosce Dziecięcej w Karlinie

Przedszkolne ślizgi

Pogoda jaka jest, każdy widzi. Mrozi aż miło, a że jeszcze nas zasypało, to dzieciaki maja radochę. Mela swą codzienną podróż do szkoły, gdzie edukuje się w zerówce, odbywa na sankach. Oczywiście, po drodze musi coś wykombinować, bo przecież zwykły ślizg jest zbyt nudny. Ostatnio właśsnie położyła się na sankach i próbowała uciąć sobie krótką drzemkę. Nie dała jednak rady. Ale chyba i tak dobrze się bawiła.
Po przyjeździe do domu, od razu ruszyła z koleżankami-sąsiadkami, Sandrą i Beatą, lepić bałwana. Ostatecznie niewiele z tego wyszło, bo dziewczyny nie miały cierpliwości, ale i tak pobawiły się na podwórku. Tak na niby jadły lody, popijały to wymyślonymi koktajlami i zagryzały wyimaginowanymi przekąskami. W rzeczywistości apetyty dopisywały potem niesamowicie. Ale o tym, ile dzieci naprawdę zjadły pączków, w następnym odcinku…

Adam, tata w SOS Wiosce Dziecięcej w Karlinie

Lodowe budowle

Zima u nas w pełnej krasie – pewnie podobnie jak w całej Polsce. Mróz trzaskający, mnóstwo śniegu, a więc dzieciaki mają ubaw. Szkoda jedynie, że zima przyszła do nas tak późno, czyli po feriach. Jednak nasze pociechy staraja się wykorzystać aurę i dużo czasu spędzają na podwórku. Z przybudówki wyciągnęliśmy wszystkie sanki, łopaty i inne urządzenia, które mogą służyć do zabaw na śniegu.
Dużą kreatywnością wykazuje się zwłaszcza Krystian, który wraz z kolegami buduje co dzień nowe igloo. Ostatnio postawili naprawdę sporych rozmiarów lodowy domek – taki, że mogło się w nim swobodnie pomieścić kilka osób. A my tylko pilnowaliśmy, by budowla nie runęła… Stało się to jednak wieczorem, gdy jacyś wandale zburzyli śniegowe dzieło.

Adam, tata w SOS Wiosce Dziecięcej w Karlinie

Pada i pada

W naszym stowarzyszeniu mówi się, że bywają dni słoneczne, ale są i deszczowe. To określenie dni, w których kłopoty z dziećmi nie występują lub tych problemów jest pod dostatkiem. U nas ostatnio pada, że aż miło. I to nie deszcz, ale śnieg. Nasze dzieciaki – nie będę tu wymieniał imion, bo są i takie, które zachowują się okej – są wobec siebie nie halo, jak mówią mlodzi; ciągle się o coś droczą, ciągle coś im nie pasuje. Nie ukrywam, że utrzymanie ładu i harmonii kosztuje nas sporo zdrowia i wysiłku. A przede wszystkim gadania. Ostatnio ciągle tylko gadamy i gadamy, i gadamy, by różne sytuacje nie utrudniały nam życia.
Wiemy, że to element tej pracy. Przyjmujemy to z pokorą, wyglądając promyków słońca.

Adam, tata w SOS Wiosce Dziecięcej w Karlinie

Optyka się zmienia

W ostatnim czasie gromadnie wybraliśmy się do okulisty. Pojechaliśmy w silnym składzie – sześć osób. W domu zostali tylko Adrian i Marta, którzy ze wzrokiem nie mają problemu.
W pierwszej kolejności u okulisty zameldowała się Dagmara. Niewiele się jednak zmieniło, ale kontrola była potrzebna. Gosia też nie musi nosić szkieł. Potem receptę
na nowe okulary otrzymał Krystian (to już chyba jego 7 lub 8 para), potem pierwsze w swoim krótkim życiu Mela, no i ja.
Gorzej było o optyka, gdzie wybieraliśmy oprawki. Wizyta w salonie trwała blisko dwie godziny, choć musieliśmy wybrać tylko oprawki dla Krystiana i Meli. Ale – jak to na zakupach – to było nie takie, w kolejnych nie pasował kształt, a w następnych kolor pozostowiał wiele do życzenia. W końcu jednak udało się coś sensownego wybrać. Tak więc teraz w naszym domu stan: okularnicy – nieokularnicy wynosi 4:4.

Adam, tata w SOS Wiosce Dziecięcej w Karlinie

WP-Backgrounds by InoPlugs Web Design